
Holandia – raj dla rowerowych świrków.
Pomysł na zwiedzenie tego kraju w najprzyjemniejszy i najtańszy sposób z możliwych pojawił się w zeszłym roku. Jako, że mamy już styczeń – czas, aby skonkretyzować plany i zacząć powoli szykować się do tego wyjazdu.
Trasa:
Punktem początkowym i końcowym będzie Amsterdam. Z Polski chcemy się tutaj dostać drogą lotniczą. Po długiej kalkulacji okazuję się, że przelot w obydwie strony wychodzi najtaniej, pomimo nadania roweru jako płatnego bagażu rejestrowanego z grupy sprzętu sportowego (w liniach LOT to opłata 50 euro za przebyty odcinek).
Inna opcja dotarcia do Amsterdamu to pociąg, ale cena przejazdu w jedną stronę przy bilecie “normalnym” to koszt ok. 300 zł (przy dwóch osobach, w obydwie strony kwota rośnie do 1200 zł), czas podróży 14 godzin.
Podróż autokarem jest zbyt ryzykowna. Tzn. w regulaminie przewoźnika może być napisane, że można przewieść z sobą rower, jednak decyzja czy taka realna możliwość będzie zależy od kierowcy i jego nastroju danego dnia. Czyli odpada.
Przelot na pewno będzie ciekawy. Tym bardziej, że jeszcze nigdy moja stopa nie oderwała się od ziemi na wysokość wyższą niż kilka metrów. Pomimo pewnych obaw z
tym związanych mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku.
Lotnisko Schiphol w Amsterdamie:

Po wylądowaniu w Amsterdamie w pierwszej kolejności skierujemy się w stronę kempingu położonego kilka km dalej. Postanowiliśmy zwiedzanie i jazdę po Amsterdamie zostawić sobie na sam koniec podróży. Pierwszego dnia chcemy dotrzeć do Hagi – pojedziemy się na zachód do Haarlem skąd nadmorską trasą rowerową dojedziemy do przedmieść Hagi. Tutaj oczywiście zwiedzanie – warto zobaczyć miasteczko Madurodam (miniatura Holandii) oraz Oceanarium Sea Life.
Drugiego dnia zobaczymy pozostałą część Hagi, głównie centrum skąd wyruszymy w stronę Rotterdamu. W Rotterdamie wstępnie planujemy zostać dwa dni – jest to ogromne miasto z przylegającym największym portem w Europie, który rozciąga się na długości 40 km – czeka nas tutaj dużo jeżdżenia i zwiedzania. Mamy nadzieję, że nie będziemy mieli problemów przy tak zakręconej infrastrukturze rowerowej na tym obszarze
Kolejnym większym przystankiem będzie Breda (4 dzień), do której dojedziemy przez Dordrecht. W tym miejscu z polem namiotowym jest niestety problem, dlatego też będziemy zmuszeni dojechać do Oosterhount. Najbardziej wysuniętym na południe punktem będzie Eindhoven, które jest obecnie wielkim ośrodkiem przemysłu elektronicznego (dzień 5).
Z Eindhoven skierujemy się na północ, w kierunku niewielkiego miasteczka Bennekom położonego w gminie Ede (6 dzień). Tutaj zatrzymamy się na dzień-dwa u znajomego. Na przykładzie tego miejsca można zauważyć jak bardzo doceniane są rowery w tym kraju. Jest tu kilka małych uliczek, ale dosłownie wszędzie znajdują się drogi rowerowe lub (kontra)pasy.
Podczas tych kilku dni bez dodatkowego bagażu chcemy wybrać się do Arnhem – znajduje się tutaj jeden z najpiękniejszych ogrodów zoologicznych (Burgers’ Zoo). Poruszając się po specjalnie wyznaczonych trasach, to zwiedzający czuje się jakby był w klatce, a dookoła niego rozciągają się ogromne wybiegi, akwaria, itp.
Po spędzonym czasie w Bennekomie jedziemy bezpośrednio do Zwolle. Będzie to najdłuższa trasa zaplanowana na jeden dzień jazdy. Zwolle nie należy do dużych miast, dzięki temu nie spędzimy tutaj dużo czasu. Kolejnego dnia ze Zwolle wyruszymy do Utrechtu.
Z Utrechtu wracamy do Amsterdamu. Ile dni nam pozostanie na zwiedzanie Amsterdamu? Okaże się w praniu. Mamy nadzieję, że przynajmniej 2-3 dni tutaj spędzimy i w miarę dokładnie zwiedzimy to miasto. Poza tym chcemy przynajmniej jeden dzień przed odlotem zjawić się na lotnisku i załatwić pudła na rowery, aby nie bawić się w poszukiwania na ostatnią chwilę.
Sama podróż przez Holandię powinna należeć do najbardziej przyjemnych, a wszystko dzięki ogromnej sieci dróg rowerowych, szlaków itp. Poniżej zamieszczam mapę obszaru po którym będziemy się poruszać. Powstała na podstawie vvvfietsrouteplanner.nl. Wszystkie zielone kreseczki to drogi wyłącznie dla rowerów. Gdyby wydrukować tą mapkę w formacie A4 w skali w jakiej została przygotowana – zajęłaby 98 stron.
Fietsroutes:

Czytałam, że mapy turystyczne dla rowerzystów najlepsze są do zakupienia na miejscu – także będzie to pierwsza rzecz jaką nabędziemy na lotnisku.
Tak oto w dużym zaokrągleniu wyglądają nasze plany na ten wyjazd. Do lipca jest jeszcze nieco czasu, także niektóre kwestie na pewno lepiej sprecyzujemy.










W zeszłym roku wpadłam na pomysł, że na wakacje pojadę rowerem gdzieś na południe Polski. Muszę tylko znaleźć sobie towarzystwo, a wtedy będzie można myśleć o konkretniejszych planach.
Niby to podstawa, ale plany wymagają najwięcej “zachodu”.
Podziwiam to, że już wiesz tak dokładnie, co chcesz zwiedzić
Kolejny raz jestem pod wrażeniem bloga
Ja jeszcze nie jeździłam po południowych krańcach Polski. Ale w lato 2011 zrobiliśmy trasę Międzyzdroje – Hel – polecam, przyjemna jazda.
Holandia była marzeniem, które w końcu trzeba zrealizować bo później możemy nie mieć już na to czasu lub pieniędzy.
O tak mapy kupować na miejscu…
do tego warto zaopatrzyc sie w mapę w tel. zawsze to jakieś wsparcie….
Ambitna wyprawa….
pod wrażeniem…
hej hej
Co do mapki w telefonie. Nie. Mam Garmina Edge 800 http://www.youtube.com/watch?v=o8YhrAAvh7w&feature=share i mapka Beneluxu jest już gotowa, pozostało wpisanie waypointów
Witam. Pomysł podoba mi się bardzo. Jednak aby zdecydować o takiej wyprawie, musze poznać całe koszty, gdyż wiadomo, nie posiadam nadmiaru kaski. Chętnie bym pojechała na taką wyprawę, gdyz już od 3 lat chodzi mi po głowie Holandia ale nie umiem się zabrać do tego. Chciała bym też wiedzieć, ile km dziennie jest planowane do przejechania i czy będzie to jazda ze zwiedzaniem. Wolę zapytać, gdyż są grupy, którym tylko zależy na zaliczeniu km. aha…..nie znam obcych języków
Witam
To co najważniejsze, czyli budżet – wyprawa taka do najtańszych nie należy. Koszt przelotu to ok 400 zł dla jednej osoby w obydwie strony + 50 euro za rower w specjalnym luku w samolocie (ta kwota jest za odcinek przelotu). Cena biletu to oferta first minute w LOT (czyli najtańsze bilety w samolocie, przypada ich od 1 do 4 na każdy lot więc trzeba się spieszyć, bo cena regularna jest wyższa).
Cena noclegów – pola namiotowe, koszt to średnio 14-15 euro za 2 osoby i 1 namiot (niedługo zamieszczę tutaj bardziej szczegółowy harmonogram w tym listę pól na których najpewniej się będzie zatrzymywać). Koszt jedzonka – tu będzie różnie – trzeba mieć zapasową kaskę na zachcianki
Nie jedziemy tam aby nabić sobie licznik km, chcemy zwiedzić co fajniejsze miejsca, dużo zobaczyć! To jest podstawa tej wyprawy. Dzienny przebieg km będzie się wahał od 30-kilku do 60 km. Na mapce są zaznaczone miejsca strategiczne do których będziemy chcieli dotrzeć każdego dnia.
Holandia mówi po angielsku – także z komunikacją, nawet z osobami w starszym wieku nie ma problemu
Jeżeli chodzi o dodatkowe osoby w tej wycieczce – generalnie nie poszukujemy towarzystwa, jedziemy w 2 osoby (szczególnie ze względu na fakt, że zatrzymujemy się w Bennekomie u osoby z rodziny). Ale gdyby ktoś byłby chętny – możemy sprawę przedyskutować.
Dzięki bardzo za szczegóły. Rzeczywiście od strony finansowej moze mi się w tym roku nie udać. Ale z przyjemnościa będe sledzila przygotowania do tej wyprawy oraz relacje z samej wyprawy na blogu. Może kozystając z opisów twoich przygotowań, uda mi się samej przygotować taką wyprawę i namówić swoich znajomych w przyszłym roku. Pozdrawiam i zyczę Wspaniałych wrazeń i cudownych przeżyć.
Nie ma za co!
Pozdrawiam
W naszym przypadku jest to pierwszy rowerowy wypad zagranicę, także wielu rzeczy na tej podstawie się nauczymy i swoje doświadczenia przekażemy dalej.
Relacja i fotorelacja na pewno będzie nie tylko u mnie na blogu, ale także na cykliod.pl
Brawo Siostra, trzymam kciuki
Dziękuję
Brother, może chcesz się przyłączyć?
W Holandii pewnie jest gdzie jeździć rowerem, jednak wydaje mi się, że nie ma tam tyle przyrody. Ja wolę jeździć głównie po lasach, polach.
Wszystko po kolei
Z czasem i na rowerowe wypady w dzicz przyjdzie pora