19.12.2008|Codzienność

Dziwna grudniowa atmosfera

Grudzień nie jest tym miesiącem na który czekam z niecierpliwością, wręcz przeciwnie.
Ta cała świąteczna i przedświąteczna atmosfera, która trwa już od dłuższego czasu zaczynają dobijać i odbierać przyjemność świąt.

Święta straciły na swym uroku, przez przedwczesne reklamowanie ich w każdych możliwy sposób medialny i nie medialny. Brak śniegu sprawia wrażenie jakby nadchodziła już wiosna. Ciągła pogoń za prezentami – choć nie ma się żadnego pomysłu na takie zakupy powoduje masę ludzie we wszystkich centrach handlowych. Jest to wszystko odpychające i coraz bardziej motywuje do chęci wyjazdu na czas, gdzieś gdzie okres świąt nie byłby aż tak odczuwalny. Na dodatek za ponad tydzień Sylwester – którego nie znoszę i unikam jak ognia (nie rozumiem z czego się tutaj cieszyć, pozytywnym aspektem jest tutaj tylko wolny dzień od pracy 1 stycznia…).

A żeby tego wszystkiego było mało to z firmy odchodzi kolega… Dziś złożył wypowiedzenie i już za miesiąc pewnie go nie będzie. Cud, miód i orzeszki, śliczny koniec roku.

Udostępnij ten wpis:
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • RSS
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop

Zobacz podobne wpisy:

Podobne wpisy

Komentarze do wpisu

  1. marx pisze:

    Ah, Aga podzielam w 100% twoje zdanie.
    Bardzo nie lubię tej rozróby przedświątecznej. Kiedyś to się PRZEŻYWAŁO święta, a teraz, zabawne, można powiedzieć świąt nie ma, jest tylko świąteczna promocja.

  2. Agressiva pisze:

    Dokładnie, święta straciły juz swój urok, od jakiegoś czasu jest to efekt marketingowy. Może starsze pokolenia jeszcze sentymentalnie pochodzą do świąt, ale z młodszymi jest coraz gorzej.

  3. m1chu pisze:

    Jeżeli święta straciły swój urok, to nie w tym roku, ale już wiele lat temu. Promocje, reklama, marketing świąteczny – to wszystko się pojawiło już kilka Gwiazdek temu. Może dlatego nie widzicie ich uroku, bo… macie już troszkę lat na karku i będąc obłożonymi różnymi obowiązkami nie czerpiecie już z tego takiej satysfakcji? Tak właśnie to wygląda u mnie, choć nadal staram się je przeżywać w spokojny i wyważony sposób…

    A Sylwester… kolejna okazja do zabawy… :D

    PS: niestety marketing, pijar, pogoń za pieniądzem to przekleństwo czasów naszego pokolenia. Zauważcie, że nawet w internecie mnoży się przedstawicieli tych profesji jak grzybów po deszczu. Kiedyś… był programista, był webmaster, był grafik, ewentualnie wszystko w jednym. I tworzył/tworzyli. A teraz? Sztab 100 osób, kilku programistów, projektant, graficy… i 80 marketingowców, robiących za pijawki. Nie chcę nikogo obrażać, ale nawet tutaj (w “wolnym internecie”) robi się ze wszystkiego jeden, wielki, komercyjny biznes… którego kiedyś nie było, a przynajmniej nie w takiej formie i w takiej skali…

    • Agressiva pisze:

      Dobrze wiem, że święta o marketingowa pułapka już od bardzo dawna, nawet pisałam sobie o tym rok temu na starej edycji bloga.
      Ja równiez staram się cicho koło tego wszystkiego przejść, ale czasami aż się nie da. Jest listopad, już widzisz mikołaja w 50 kopiach i te wszystkie gwazdkowe gadzety, które az proszą się o wywalenie, szczegolnie o tak wczesnej porze przed świętami.
      Spedzanie świąt z rodziną to też bujda – widze niektórych raz na rok i udaję, że mnie to cieszy, a tak naprawde jest mi obojętne czy są czy nie… bo i tak nie ma ich ciągle.

      A mówiąc o “był programista, był webmaster, był grafik, ewentualnie wszystko w jednym.”. Ok są miejsca gdzie jest to już mocno rozwinięta gałąź, ale nie wszystkie przedsiebiostwa tak wyglądają. Osobiście miałam okazje zobaczyć od środka firmę (konkretnie agencję reklamową), w której trał nieprzerwany wyścig szczurów – coś okropnego. Może mieli jakąś niecodzienną zasadę działania, ale tak duża ilość osób w takim miejscu to była lekka przesada, ciekawe czy oni w ogole wszyscy sie znają… Napędzają się tylko chęcia posiadania większej ilości pieniędzy i kolejną pozycją, którą można by było wpisać w cefał.
      Cieszę się, że jestem w małej firmie (7 osob z szefem i dziewczyną tzw. “asystentką”) oczywiście mamy sporo roboty, ale nie staramy się robić wrażenia “wielkiej intensywnie pracującej korporacji, etc etc”, bo to nie ma sensu.
      Internet tez własnie stał się takim miejscem wyścigu szczurów – podobnie jak wyżej wspomniane firmy. Ok, ma to inny charakter, ale i tak kazdy dba o swój interes, próbuje przejąć jakiegoś klienta innym, próbuje być lepszy na siłe, mieć więcej postów, wiecej sponsorów na blogu itp itd… wymieniać można bez końca. Ale tak naprawde po co to wszystko? Czy nie można przez to jakoś na luzie przejść, bez komplikacji, rywalizacji… przecież i tak za kilka lat nie będzie po tym śladu, wiele kwestii związanych z IT, szczególnie dziedzina zajmująca się stronami i usługami internetowymi, nie jest trwala.
      I nawet tutaj nie ma spokoju, wszyscy ulegają marketingowi ogólno pojętemu :)

  4. m1chu pisze:

    Co do spędzania Świąt w rodzinnym gronie. Akurat u mnie jest to tak, że spędzam je z osobami najbliższymi, a nie rodziną z końca Polski. Więc nie widuje ich raz do roku ;] No, ale to już kwestia indywidualna…

    • Agressiva pisze:

      W tym roku po raz pierwszy miałam “małą wigilię”, brat, siostra ze szwagrem, chrzesny, babcia i rodziciele. Było całkiem przyjemnie, choć inaczej.
      Bo przez wszystkie poprzednie lata wigilię spędzałam w wielkim gronie, z częścią rodziny która co prawda nie mieszka na drugim krańcu Polski, ale tak czy siak – widuje ich sporadycznie. Zawsze było duzo ludzi – okolo 20.

Dodaj swój komentarz:





Chcesz, aby koło Twojego komentarza pojawiła się Twoja ikona lub zdjęcie?
Kliknij tutaj i dowiedz się jak korzystać z Gravatarów!

Największe w Polsce forum rowerowe

Przyjaciele

  • Agata Kubis - fotoblog
  • Bartłomiej Szydłowski
  • Brodek - Utrwalacz chwili…
  • Damek.eu
  • Graffika.pl
  • Piotr Sajnog
  • Vivee.info - blog o webmasteringu, grafice i fotografii

Zagoń rower do roboty!

Prosto z Twittera

© 2009 Agressiva Blog is proudly powered by WordPress.  Design by Water Design.