Ostatnio nie mam za wiele czasu na pisanie, powodem jest sporo pracy a także uczelnia, gdzie na zajęcia wiecznie trzeba cos przygotowywać.
W pracy po staremu i powoli do przodu. Pojawiły nam się (mi i Maćkowi) pewne wizje odnośnie naszej przyszłem kariery zawodowej – czy ten pomysł wypali – zobaczymy, nie chcę tego zapeszać, także ideą publicznie chwalić się jeszcze nie będę
.
Dużo rzeczy zmieniło się natomiast na uczelni. Przede wszystkim zmieniłam specjalizację. Okazało się, że konserwatorska ochrona przyrody to coś zupełnie innego niż myślałam. Straszny nacisk kładą tam na rośliny i wszystko co z nimi związane. Nie da się ukryć – to nie jest to , co tygryski lubia najbardziej. Także aby się nie męczyć na botanice i geobotanice, eksperymentalnie zmieniłam specjalizację na Ekologie i ochrone wód. A w ostateczności wylądowałam w zakładzie biologii polarnej i oceanobiologii.
Mam nadzieje, że temat pracy magisterskiej będę mogła realizować na którys z moich ulubionych zagadnień związanych z Arktyką lub Antarktyką, nie wiem , może to bedzie coś o pingwinach, waleniach lub płetwonogich
Byłoby bardzo fajnie. Praca w związku z małymi mozliwosciami badawczymi będzie miała charakter przeglądowy – ale nie ma tego złego, nie czuję się zbyt dobrze z badaniami, szczególnie na bezkręgach za którymi specjalnie nie przepadam.
Mam nadzieje, że jakos bezproblemowo przebrnę przez kolejne (już nie całe) dwa lata nauki i będę miała edukację z głowy. Chyba, ze jednak jeszcze pójdę na drugi fakultet, ale nie jestem pewna czy po tych pieciu latach będzie mi się chciało
















Czyżby ktoś tutaj planował założyć działalność ? i robić coś na własną rękę ?:>
Oj nie wiem, nie wiem
może tak, może nie… okaże się za jakiś czas. Jak na razie jest tylko wymyślanie scenariuszy na przyszłość.
jedz na Arctowieskiego…. taka wyprawa to jest dopiero ciekawa…
Niestety wyprawy, w ktorych nawet bierze udział Uniwersytet nie są refundowane w 100%. Koszt takiej wyprawy jest dość spory – około $10.000.
Jak tylko będę miała masę pieniędzy, z którymi nie będę miała co zrobić to na pewno pojadę
Jak na razie musi mi wystarczyć fakt, że człowiek z którym mam seminarium budował Stację Arctowskiego w latach ’76-’77 i z jego ogromnej wiedzy na temat biologii polarnej moge korzystać