W tym roku odbyła się już 15 edycja znanego nam wszystkim festiwalu muzyki gotyckiej Castle Party. W trakcie tych trzech dni fani z całej Polski a także z zagranicy ponownie mieli okazję posłuchać swoich ulubionych brzmień, spotkać się ze znajomymi, a także pochwalić nowymi i oryginalnymi ubiorami.
Dość wyjatkowym w porównaniu do poprzednich edycji wydarzeniem był koncert Persephone w kościele na Rynku w Bolkowie. Wokalistka (Sonja Kraushofer z L’ÂME IMMORTELLE) zachwycała swoim głosem niosącym się po lekko sypiących ścianach kościoła tych szczęśliwców, którym udało się w czas kupić indywidualne bilety na ten występ. Pomimo iż wielu gapiów przyglądało się występowi dosłownie zza krat wejściowych, to wiele opinii było bardzo pozytywnych. Miejmy nadzieję, że ten zwyczaj przyjmie się w późniejszych latach i oby jego organizacja tym razem wypadła nieco lepiej.
Po wysłuchaniu Persephone, kierując się na zamek, na jego drugi dziedziniec (mniejszą scenę) można było już ujrzeć strojąca się grupę The Moon and The Nightspirit. Zespół ten pochodzi z Węgier i charakteryzuje się przyjemnym oraz lekkim brzmieniem gdzie usłyszeć można mieszankę skrzypiec, gitary oraz bębnów. Koncert ten tego dnia cieszył się chyba największym zainteresowaniem. Na pewno o wiele większym niż przedstawienie w wykonaniu DIVA’ine EYE. Opinie na temat tego fetish show są bardzo dwojakie. Są osoby, którym przypadło to do gustu, innym wręcz przeciwnie. Wycofując się w głąb dziedzińca słyszało się komentarze typu “mogły to chociaż przećwiczyć”. I coś w tym jest… dwie dziewczyny (Miss Omega i Betty Bate) prezentowały sposoby przekłuwania ludzkiego ciała igłami, biczowanie… czego punktem kulminacyjnym była szlifierka i iskry pochodzące z metalowej płytki umieszczonej na bieliźnie jednej z nich… Występ przebiegł bez ładu i składu, nie było żadnego momentu, który mroziłby krew w zyłach. Nie można tego porównywać z zeszłorocznym pokazem Piercingu, który rzeczywiscie sprawił, że kilka osób zemdlało wśród widowi.
Drugi dzień wiązał się z większą ilością muzycznych wrażeń na głównej scenie zamku. Sobotnie koncerty rozpoczęła polska grupa Thy Disease od swojego death metalowego brzmienia. Swój koncert zamknęli coverem “Sinner In Me” – Depeche Mode.
Tuż po nich wystąpił niemiecki duet Colony 5. Ich muzyka zbliżona była do również niemieckiej formacji o nazwie Reaper, ktora zaprezentowała się dzień później. Obydwa zespoły charakteryzują się mocną, ciężką muzyką przepełnioną bitami – na pewno znalazła ona swoich miłośników.
Po kilku godzinach popołudniowego koncertowania na scenie pojawiła się słynna i wszystkim świetnie znana czeska kapela XIII Stoleti. Nie trudno jest się domyślić, że pod sceną zapanowała ogólna euforia. Widownia bardzo ciepło przyjęła gości z Czech. Na ich playliście jak zawsze nie zabrakło utworu “Elizabeth”, “Černá Mše Za Adriana”.
Garden of Delight. Z wielu opinii wynika, że jest to jeden z najlepiej wspominianych tegorocznych koncertów CP. I rzeczywiscie, grupa zagrała porządny rock gotycki, we wspaniałej oprawie wizualnej. Z pewnością nie jedna osoba chciałaby ujrzeć ich ponownie na Castle Party, ale ostatnia szansa zobaczenia ich na żywo nastąpi w Berlinie, 1 listopada 2008 – po tym koncercie kończą swoją muzyczną działalność.
Od kilku lat na scenę bolkowskiego festiwalu zapraszane są gwiazdy dość alternatywne, można powiedzieć, że na pierwszy “rzut ucha” nie pasujące do pozostałego repertuaru. Jednak okazuje się, że i one potrafią wczuć się w klimat festiwalu i zaskoczyć wszystkich swoim koncertem. W tym roku taką osobistością była Pani Anne Clark. Znana jest przede wszystkim jako angielska pisarka i poetka. Jej muzyka sięga czasów wczesnej nowej falii. Współcześnie jest mieszanką elektroniki, awangardy z odrobiną folku i muzyki klasycznej. W roku 2005 dołączyła do belgijskiego duetu Implant i właśnie w takim składzie wystąpili w czasie sobotniego koncertu. Ann Clark z pewnością swoją osobą oraz stylem muzyki pozytywnie zaskoczyła wcześniej negatywnie nastawionych do niej fanów.
Ostatniego dnia festiwalu najbardziej fascynujące koncerty odbyły się już po zachodzie słońca.
Przed tym jednak zaprezentowały się takie zespoły jak XESS, Red Emprez, Made In Poland, wcześniej wspomniany Reaper oraz SITD (Shadows In The Dark).
Po tym maratonie przyszedł czas na Closterkeller, który na dark independent pojawił się już po raz siódmy. Ten występ był szczególnie wyjątkowy, ponieważ grupa świętowała swoje 20-lecie istnienia.
Z tej też okazji koncert został oficjalnie uwieczniony na nagraniu, utwory ułożone były chronologicznie, od początków istnienia aż po teraz. Wokalistka – Anja Ortodox, pomimo już swojego wieku, była w świetnej kondycji wokalnej. Jej głos nadal brzmi czysto, mocno i doniośle. Show w wykonaniu Closterkeller było przygotowane bardzo profesjonalnie i wywarło pozytywne opinie u wielu fanów, pomimo, iż następne koncerty tego dnia odbyły się z nie małym opóźnieniem.
Kolejną postacią odstającą swoim stylem była Pati Yang i FlyKiller. Pati (właściwie Patrycja Hilton) jest polsko-angielską piosenkarką, jej zamiłowanie do muzyki sięga czasów wczesnej młodości kiedy to leżdziła w trasy koncertowe wraz ze swoją mamą. W swojej karierze współpracowała w wieloma znanymi muzykami przy współtworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów (np. “Co z oczu, to z serca”, “Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra”, “Ocean’s Twelve: Dogrywka”, ” Agenta 007 Jutro nie umiera nigdy”). Bez względu na jej ciekawą przeszłość muzyczną wydaje się być mało popularną i przede wszystkim mało znaną osobą w Polsce. Tuz przed jej koncertem dużo osób opuściło zamek, albo po prostu poszło na drugi dziedziniec. Według mnie bardziej opłacało się zostać i zapoznać z tym projektem. Muzyka okazała się bardzo żywiołowa, energetyzująca. Sama wokalistka okazała się bardzo trudnym celem dla fotografów, gdyż na scenie było jej pełno. Na sam koniec sceniczny (choć nie tylko) duet Pati i Stephena Hiltona zaprezentował najnowsze utwory, które były zapowiedzią nadchodzącego albumu.
Po dawce pozytywnych emocji przyszedł czas na Cruxshadows. Tym razem mieli więcej szczęścia – pogoda dopisała, nie było najmniejszego powodu aby przerywać koncert (3 lata temu koncert Cruxshadows został przerwany przez szalejącą nad Bolkowem burzę). Podczas rewelacyjnie zaplanowanego show, mieliśmy okazję posłuchać najnowszych utworów jak i tych starszych. Nie wiedząc czemu coraz więcej ich kawałków zaczyna być do siebie bliźniaczo podobnych i coraz więcej osób zaczyna mieć podobne zdanie. Mimo to granie było niewątpliwie żywe i energetyczne. Jak zawsze Rogue był wszędzie, wskakiwał w publikę, biegał po barierkach, wpinał się na rusztowanie sceny, dziewczyny z zespołu również robiły co mogły, aby udoskonalić swój występ.
Na koniec zostało najlepsze, czyli Deine Lakaien. Była to dla mnie pierwsza okazja, żeby zobaczyć ich na żywo i jedyne co rozczarowało to długość koncertu. Spółka Horn & Velianov zagrała koncert doskonały. Naprawdę trudno jest coś innego napisać, po prostu oczarowali Bolków. “Love me to the End”, “Dark star”, “Vivre”, ale to i tak było za mało. Pozostaje czekać, na kolejne CP na które zostaną zaproszeni.
W ramach podsumowania warto rzec, że festiwal Castle Party 2008 należy zaliczyć do udanych, na pierwszym miejscu stawiając dobre zespoły, a na drugim pomyślną pogodę, która w tym roku dopisała jak nigdy.
Zatem pozostaje nam czekać do następnego ogłoszenia listy zaproszonych zespołów, do następnego pogodnego lata, do następnego CP … Miejmy nadzieje, że organizacja Castle Party 2009 będzie jeszcze lepsza!
Zdjęcia do tego wydarzenia zamieszczone sa tutaj.
Relacja powstała dla serwisu Niezależnych










[...] Galeria fotografii wykonanych na festiwalu Castle Party 2008 w Bolkowie Dokładna relacja z tego wydarzenia dostępna tutaj [...]